Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 21 grudnia 2010

Henryk L. Rogowski Fragmenty powieści

Kręte Drogi

Napisanie jej zabrało mi rok z życia, bo przygotowania pod względem historycznym trwały osiem miesięcy, zaś napisanie jej dalsze cztery, lecz nie żałuję tego czasu, bowiem w jednej z recenzji przeczytałem słowa, to jest Sienkiewicz i coś znacznie więcej.

- Waść tu był z panienką przed laty, czy się mylę?
- Nie mylisz się mości panno, jeno to już przeszłość. Porozmawiamy później – powiedział, i wyjechał na drogę w kierunku Ruszczy.
Znów mijał brzozy, które bieliły się z dala, a kiedy zobaczył z drogi dwa krzywe drzewa, podjechał tylko do nich. Ziemię pod drzewami pokrywały liście, które spadły na nią zeszłej jesieni. Zawrócił konia i jadąc przyglądał się polom, na których nie było krzty śniegu, bowiem zima tego roku łagodną była, a ciepło za dnia zdawało się przeczyć temu, że to ta pora roku, jeszcze tu dominuje. Z dala, tak jak kiedyś, dostrzegł klasztor. Jego mury podniszczone działaniem czasu, stały opierając się na ziemi. I dźwięk dzwonów, które teraz się rozległy - usłyszał.
Podjechał pod furtę klasztorną i nie zsiadając z konia, pociągnął za sznur z krzyżem i rozległ się odgłos dzwonka.
- Zaraz poproszę matkę przełożoną - usłyszał.
Zsiadł teraz z konia i czekał niecierpliwie, aż furta otwarła się rękoma siostry zakonnej. Stała w niej przełożona, którą Michał znał z tamtych lat, gdy tu w Połańcu bywał i ostatnio, kiedy to przywiózł dar od ciotki, dla klasztoru.
- Dobrze, że waść jesteś i Bóg wysłuchał mych modlitw, bom modliła się o to, abyś waść tu zjechał. Jaśnie pani czeka za tobą panie i codziennie mi to mówi. Od zmysłów odchodzi. Mówi nam często, abyśmy poświadczyły, że jej wolą jest, abyś waszmość przejął Połaniec i pałacyk, któremu teraz grozi ruina. Chodźże waść prędko, bo może uspokoisz, jaśnie panią.
Michał pośpieszył za matką, która drobiła małymi kroczkami przed nim. W pewnej chwili odwróciła głowę i rzekła.
- Tam, gdzie cię prowadzę panie nie stanęła inna noga niż zakonna, ale dla jaśnie pani zrobię wyjątek, jeno idź panie za mną i nie bacz dokoła.
- Dobrze matko - rzekł Michał z przejęciem.
Wszedł z matką przełożoną do pomieszczenia, gdzie na łożu pod ścianą leżała ciotka. Uniosła tylko głowę i zaraz przełożona ujrzała jej uradowane oczy pełne blasku, nie takie jak codziennie.
- Jeszcze poznaje - rzekła. - Idę, nie będę przeszkadzać.
Wyszła cichutko, a Michał pochylił się nad ciotką i po chwili poczuł łzy na swej twarzy. Objął ją rękami i przytulił do siebie. Teraz już łkanie ciche usłyszał.
- Dobrze, że jesteś synku, bo jużem myślała, że nie ujrzę ciebie. - Co teraz robisz, jak toczy się twoje życie?
- Jestem w bojach, przy królu - odparł.
- Toś wyróżniony i miło to słyszeć. Nie pomyliłam się, gdy mówiłam Annie, że zajdziesz wysoko. Ty nie wiesz może, ale błagałam ją, by ciebie kochała. Teraz ja odchodzę i dziękuję Bogu, że przed śmiercią pozwolił mi ciebie zobaczyć. Chcę, abyś przejął ziemię należącą do dworu, chcę abyś przejął cały majątek i miał gdzie wrócić, gdy skończy się ta wojna synku. Siostry zaświadczą moją wolę, bo wydziedziczyłam Annę i tego, który jest przy niej, bo nie zasługują na me łaski. Byłeś we dworze i widziałeś, że dwór pusty. Donieśli mi tutaj, że ludzie odeszli razem ze mną z niego. Widzisz, ona nie dbała o to, cośmy z mężem moim z mozołem przez lata budowali.
- Słuchasz mnie synku - powiedziała, gdy zobaczyła, że Michał patrzy w okno.
Patrzył i myślał - co powinien począć. - Czy powiedzieć ciotce o losach Anny i jej męża, o ich zesłaniu przez króla.
- Coś ukrywasz przede mną - rzekła, cichym głosem ciotka.
- Nie ukrywam, jeno ważę słowa, by bólu nie przyniosły.
- Mów mi! Chcę przed śmiercią wiedzieć wszystko, czy dobre, czy złe.
Michał opowiedział o Annie i jej mężu, a ciotka wzdychała, trzymając go za rękę.
- Widzisz - rzekła, gdy skończył. - Tak kończą ci, którzy kpią sobie z życia w uczciwości. Kręta to droga. Jego nie, bo to łotr, lecz ją zrozum i powiedz jej, żem myślała o niej na łożu śmierci. A ty, co masz za sprawy do mnie?
- Wojna, tedy Rzeczpospolita w potrzebie i znów groźba nad nią wisi. Trzeba ułagodzić Elektora i złoto może być potrzebne, aby on wojny z nami zaniechał. Złoto, a może i ziemię trzeba będzie oddać, lecz na tym nie koniec, bo inny wróg zostanie, któremu już na pewno krwi i trudu w walce nie możemy poskąpić. Pojadę z woli króla paktować z Elektorem Fryderykiem Wilhelmem i zdecydowałem w swym sercu oddać to, co mam, dla tej ziemi i ludzi, gotowych do końca walczyć o nią.
Znów zobaczył w przymkniętych oczach łzy. Leciały one niczym grochy, więc otarł je pośpiesznie.
- Nie trzeba płakać - powiedział. - O zgodę jeno proszę.
- To co ci dałam twoje i ty o tym decydujesz, tak jak i od dnia dzisiejszego dobrami w Połańcu, ale ja ci odradzam, ja stara kobieta u schyłku życia. Pamiętaj, że są bogatsi od ciebie w Rzeczypospolitej i oni dobrą, lub złą radą królowi tylko służą.
Zamknęła oczy, westchnęła i odeszła z tego świata. Widział to Michał, jej twarz zmęczoną, a teraz zdawało się, że i szczęśliwą. Pogładził ją po twarzy i głowę na jej piersiach położył. Trwał tak do chwili, gdy zaskrzypiały drzwi i podnosząc głowę ujrzał młodą zakonnicę.
- Wybacz waść - powiedziała cicho. - Przełożona mnie wysłała, abym spytała, czy jaśnie pani czegoś nie trzeba.
Widząc smutne oczy Michała - pośpiesznie dodała.
- To już koniec, to już koniec.
- Tak - odparł Michał. - Odeszła.
- Siostrę przełożoną powiadomię - powiedziała młoda zakonnica i niebawem weszła przełożona.
Widząc Michała z głową opuszczoną nad ciotką - rzekła.
- Nie rozpaczaj panie, nie trzeba. Pochowamy ją, my siostry zakonne, zgodnie z jej wolą na miejscu wyznaczonym do pochówku i zadbamy o grób do czasu, gdy waść na dobre zjedziesz do Połańca. Myślę, że nie odrzuciłeś acan, propozycji jaśnie pani?
- Nie odrzuciłem, ale walki jeszcze przed nami, a ja w nich uczestniczę i śmierć często na pola bitewne zagląda, tak często, że nie sposób przyjąć zobowiązań, bo ginąc można nie wywiązać się z danego słowa.
- Tak, rozumiem to doskonale - rzekła przełożona. - Ale, gdy waść dzięki opatrzności Boskiej i modlitwie naszej wyżyjesz - powrócisz? - Ten dom w Połańcu powinien wrócić do świetności, choćby, za dobroć jaśnie pani.

Prawa autorskie - Henryk Longin Rogowski.

Świeta 2010

piątek, 1 października 2010

Pamiętne Chwile (początek powieści lata 1939 -45)

Pamiętne Chwile

  Rozdział I


Był piękny maj, gdy zacząłem pracę, jako czternastoletni chłopak u Państwa Goldman. Pan Goldman miał małą fabryczkę w Łodzi, manufakturę, gdzie wyrabiano przeróżnego rodzaju materiały. Ja zaś zajmowałem się ogrodem państwa Goldman i cieszyłem się bardzo z tej pracy, bowiem w domu naszym była bieda, gdyż ojciec odszedł od nas, a matka podupadała na zdrowiu. Już na drugi dzień w ogrodzie spotkałem Ritę, córkę państwa Goldman i to ona podeszła do mnie – pytając.
- Ojciec cię zatrudnił u nas?
- Tak – odpowiedziałem.
- To jestem bardzo rada, bo podobasz mi się – powiedziała z lekkim zawstydzeniem, który dostrzegłem na jej twarzy.
- I ty mi się podobasz - odpowiedziałem natychmiast i mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi.
- I ja mam taką nadzieję – powiedziała i pobiegła do pałacyku, który stał w końcu ogrodu.
- Ładna dziewczyna – pomyślałem sobie, lecz nawet w myślach nie wierzyłam w to, że ja, biedny chłopak, mogę często rozmawiać z Ritą.
W domu państwa Goldman pracowało więcej osób ze służby, którzy polubili mnie i często w kuchni dostawałem smakowite jedzenie, które ukradkiem pakowałem, by zanieść chorej matce. Martwiłem się o nią, a ona często mi mówiła.
- Synku, jak ci tam jest, czy nie za ciężka to praca dla ciebie?
- Nie mamo - odpowiadałem, lubię ten dom i atmosferę w nim, lecz ni słowem nie wspominałem o Ricie.
I tak mijały lata, lata jakże urocze dla mnie, gdyż zaprzyjaźniłem się z Ritą. A później przyszedł ten nieszczęsny wrzesień i miasto Łódź zamieniło się w Litdsmanstat. Straciłem pracę, bo Państwo Goldmanowie pośpiesznie opuścili dom, zabierając ze sobą Ritę.
- Może się jeszcze spotkamy, Wiktorze – rzekła do mnie na pożegnanie. Tak z pewnością bedzie.
- Miałem taką nadzieję, choć wiedziałem, że będzie to trudne, ale tak powiedziałem, bo cóż innego, mogłem powiedzieć.
Później widywałem żołnierzy niemieckich na ulicach miasta i znów bieda zawitała do naszego domu. Pewnego razu, późnym wieczorem, ktoś zastukał do naszych drzwi. Otworzyłem je i stanąłem blady ze zdziwienia. Przede mną stała Rita z tobołkiem na plecach. Miała łzy w oczach.
- Co się stało? – spytałem.
- Mamę i tatę wywieźli. Przyszli nocą i pognali ich do auta, a mnie się udało cudem uniknąć aresztowania. Nie wiedziałam co począć, ale pomyślałam sobie, że tylko ty Wiktorze możesz mi pomóc.
- Pewnie, że ci pomogę, choć ciężko mamy w domu.
- Ja wiem, gdzie tato ukrył przed wyjazdem naszym wszystkie kosztowności w ogrodzie, więc możemy z nich korzystać, tylko trzeba to prędko zabrać.
- Ale z tego co wiem, teraz w waszym domu stacjonują żołnierze Wehrmachtu, więc nie będzie to łatwe.
- Musimy coś zrobić Wiktorze, by ratować mamę i tatę, lecz jak tego dokonać, nie wiem.


Od wielu lat interesuję się II Wojną Światową.
Zwłaszcza dwa tematy stały się moją pasją:
historia Kedywu KG AK - w tym akcje bojowe oraz działania
zgrupowania "Radosław" w dniach wojny. Drugim obiektem
moich zainteresowań jest główny przeciwnik Kedywu:
SS i policja niemiecka.
Do tego dochodzi oczywiście cała gama tematów
pokrewnych, bo nie sposób zrozumieć całej złożoności
najazdu hitlerowskiego bez poznania historii polskiej i
konspiracji lat 1939-1944. Podobnie jest z SS.
Zaczęło się od tego, że jak większość Polaków nie
odróżniałem SS od Gestapo, a głównym źródłem mojej
wiedzy były filmy wojenne i nieliczne książki fachowe
omawiające ten temat. Na podstawie polskich filmów trudno
było zrozumieć "kto jest kto" - nasi filmowcy też mieli z tym
wiele problemów:) Jednak "krok po kroku" wgryzałem się w zawiłą historię
"działania NSDAP". Zaczęło się oczywiście od
mundurów - ta sprawa interesowała mnie najbardziej...


 Memorable Moments
Distribution And
Was beautiful May, when I began work {composition}, as fourteen years' - boy at Your Goldman. Mr. Goldman had little fabryczkę in Boat, workshop, where one produced of of all sorts and kinds kind materials. I while I occupied oneself with garden of state Goldman and was glad very from this of work {composition}, as at home our former {was} poverty, because father left from us, and mother deteriorated on health. Already on second day in garden I met Ritę, daughter of state Goldman and this {then} she approached to me - asking.
- Father engaged you at us?
- Yes {so} - I answered.
- This {then} I am very advice {committee}, because you please me oneself - said with light feeling of shame, which I perceived on her of face.
- And you me oneself please - answered at once and hope, that we will become {we will remain} with friends.
- And I have such hope - said and ran over to pałacyku, which stood at last of garden.
- Nice girl - I thought oneself, but even in thoughts not believed in this {then}, that I, poor boy, I can often speak from Ritą.
In house of state Goldman worked more of persons from service, whiches became fond me and often in kitchen I got tasty eating {food}, which furtively I packed, to carry to ill mother. I worried about her, and she often spoke me.
- Young son, how {as} you {these} there is, whether not too heavy this {then} work {composition} for you?
- not mother - I answered, I like this house and atmosphere in him {it}, but nor with word I did not remember {I mentioned} about Ricie.
And yes {so} passed years, years how charming for me, because I made friends from Ritą. And later came this unhappy September and city Lodz exchanged in Litdsmanstat. I wasted work {composition}, because State Goldmanowie hurriedly lowered {left} house, beginning from oneself {oneself} Ritę.
- Can {perhaps} yet we will come together, Wiktorze - said to me on farewell. Yes {so} certainly bedzie.
- I had such hope, but I knew, that will be this {then} difficult, but yes {so} I said, because what other, I canned to say.
Later I saw of soldiers German on streets of city and again poverty came to our house. of Certain once, with late evening, somebody knocked to our door. I opened it {them} and I stood up pale from surprises. Before me {me} solid {stood} Rita with bundle on back. Had tears in eyes.
- What became? - I asked.
- Mother and papa took away. Came with night and drove on their {them} to cars, and me succeeded by a miracle to avoid arrests. not knew what to begin, but thought oneself, that only you Wiktorze You can help me.
- Surely, that I will help you {these}, but heavily we have at home.
- I know, where dad hid before our trip all of valuables in garden, so We can from them to profit, only it is necessary this {then} quickly to begin.
- But from this what I know, now in your house are stationed soldiers Wehrmachtu, so not will be this {then} easy.
- We must something make Wiktorze, to save mother and papa, but how {as} this to execute, I do not know.


From many years I am interested II With world war.
Especially two themes became {solid} with my passion {fury}:
 History Kedywu KG AK - in this stock {operationses} fighting - and activities
Groups" Radosław" in days of war. with Second object
Of my interests is main enemy {opponent} Kedywu:
SS and German police.
To this will reach of course all scale of themes
Related, because not manner to understand all complexities
Of Nazi incursion' invasion without recognitions of history Polish and
Of conspiracy of years 1939-1944. Similarly is from SS.
Began oneself from this, that how {as} most Of Poles not
I differentiated SS from Gestapo, and with main source my
Of knowledge former {one was} films war - and small professional books
Talking over this theme. On base {of} Polish films with difficulty
Was to understand" who is who" - our cinematographers also had from this
Of many problems:) However" step after step" I bit in intricate history
" activities NSDAP". Began oneself of course from
Of uniforms - this matter interested me most...

Prawda i prawda (powieść fragment II tomu)

- Staraj się chłopie być wzorowym, bo inaczej przejdziesz piekło. Każdemu to mówię, by później nie było, że ja nie wiedziałem. Do kogo będziesz pisać listy?
Podałem adres.
- To narzeczona?
Spytał.
- Nie.  Znajoma ze studiów.
- Chłopie, to ona nie będzie pisać do ciebie tak długo. A zresztą zapisałem.
- Tutaj możesz napisać i otrzymać jeden list w miesiącu, no chyba, że wpłynie raport za dobrą pracę na przykład i wtedy nagroda od pana naczelnika. Staraj się i zapomnij chłopie o swych urojeniach. Radzę ci dobrze.
To słowo chłopie, mówił z przyzwyczajenia każdemu.
Znów znalazłem się w celi, a po pewnym czasie stwierdziłem, że on miał rację, co do pisania listów do mnie przez Wandę. Powoli starałem się zapomnieć o niej, choć ból w sercu nosiłem długo, to jest do czasu, gdy już po wyborach do sejmu w październiku, zobaczyłem na spacerniku kolegę z uczelni. Poznał mnie natychmiast i uśmiechnął się do mnie. Nie mogliśmy jednak zbliżyć się do siebie nawet na krok, bo spacerowy stał na schodach i bacznym wzrokiem mierzył wszystkich. Ale przy zejściu do celi rzuciłem do niego słowa.
- Cześć. Dzisiaj łaźnia.
Miałem szczęście w nieszczęściu. Jeszcze przed pójściem na popołudniową zmianę zaprowadzili nas do łaźni. Rozglądałem się oczywiście, bo byłem pewien, że gdzieś go zobaczę i rzeczywiście zaraz go dostrzegłem.
- Cześć Wiktor.
- Cześć Antoni.
- Ty tutaj?
- Jak widzisz.
- A kiedy cię zamknęli?
- Będzie trzy miesiące.
- Co tam na wolności? - Mów prędko.
Staliśmy blisko ściany, myjąc się raczej niedbale. Ważniejszym było dla mnie wiedzieć co słychać w Warszawie.
- Wiesz - zaczął Wiktor.
Ta twoja dziewczyna jest teraz z Waldkiem. Wiesz z tym, co furą przyjeżdżał pod uniwerek.


 - Try peasant {man} to be faultless, because otherwise you will pass baked {hell}. Every this {then} I speak, so that later was not, that I did not know. To who you will write letters {list}?
I gave address.
- This {then} fiancee?
Asked.
- not. Acquaintance from studies.
- Peasant {man}, this {then} she will not write to you yes {so} long. And anyway I recorded.
- Here You can write and to receive one letter in month, just surely, that will put into port {will influence} report too {for} good work {composition} for example and then prize from man {you} of chief. Try and forget peasant {man} about one's own delusions. I advise you {these} well.
This {then} word peasant {man}, spoke from customs every.
Again I was found in cell, and some time later I ascertained, that he was right, regarding writings of letters to me by {through} Wandę. Slowly I tried to forget about her, but pain in heart I bore {I wore} long, this {then} is to time, when already after elections to Seym in October, I saw on spacerniku colleague {pal} from college. Recognized me at once and smiled to me. we did not be able however to approach to oneself even on step, because walking stood on stairs and with attentive eyesight measured all. But at descent to cell I threw to him {it} words.
- Worship. Today baths.
I had good luck {happiness} in bad luck. Yet before going on afternoon change conducted us to baths. I looked about one of course, because I was one {sure}, that somewhere I will see him and really soon I perceived him.
- Worship Wiktor
- Worship Antoni.
- You here?
- How {as} you see.
- And when closed you?
- Will be three months.
- What there at liberty? - Speak {speeches} quickly.
We stood near walls, washing rather carelessly. More important was for to know me what hear in Warsaw.
- You know - began Wiktor.
This your girl is now from Waldkiem. You know from this, what cart came under varsity.
I was completely surprised.




czwartek, 30 września 2010

Kręte Drogi - fragment drugiego tomu

Rozdział XI

Wreszcie przyszedł oczekiwany dzień, w którym książę elektor Fryderyk Willhelm po zawarciu traktatów wawelsko - bydgoskich zgodził się odstąpić. Na tą wieść radość przyszła, choć trzeba było oddać Prusy Książęce i dać w lenno Lębork i Bytów, ale było to radosne, że siły przeciwne uszczuplone były znacznie i straciły na sile. Król zadowolony z wyniku rokowań i takiego obrotu sprawy, prowadził rozmowy z wielmożami, co do dalszych starań o wolną Rzeczpospolitą. Michała na jego prośbę wysłał do Połańca, jeno w rozmowie powiedział.
- Twój to był pomysł, aby z księciem elektorem paktować. Widzisz, wielmożom trudniej oddać ziemię, niźli mój tron. Tak z rozmów z nimi wynika.
Michał słuchał nie przerywając wywodów króla, a ten ciągnął swym cichym głosem dalej.
- Nie oni siedzą na tym tronie, tedy o niego nie dbają należycie. Co innego ty, wojsko moje, Czarnecki. W was mam oparcie i chwała Bogu za to. A tobie nie złoto winienem, bo było ono nie potrzebne na szczęście, by elektor przeszedł na naszą stronę. Ale winienem ci nie mniej, niźli ono warte, bo wiem, że oddałbyś je za mnie i Rzeczpospolitą. Mówże, co cię ciągnie do Połańca.
Michał opowiedział królowi o ciotce i o Annie, i o wszystkim, co wydarzyło się w Połańcu. Król słuchał w skupieniu, a kiedy Michał skończył, podniósł głowę do góry i rzekł.
- Widzę, że nie tylko umiesz na wojnach wygrywać, nie tylko na wojnach umiesz jednoczyc sobie ludzi, którzy cię miłują.
- Wasza Wysokość nie zauważył, że jedną bitwę przegrałem.
- Zauważyłem, ale na tą bitwę nie miałeś wpływu, choć gdybyś się solidnie do niej przygotował, ambicję przełamał, to i ją mógłbyś wygrać.
- Nie, Wasza Wysokość, bo wtedy byłem nikim, podrzutkiem ze stepów, jeno uroda mi w życiu dopisała i to jej zawdzięczam, że choć krótko byłem z Anną, byłem wtedy szczęśliwy, za bardzo szczęśliwy.
- Chcesz, abym ją uwolnił? - Mam dług u ciebie nie mały. Pamiętam o tym i myślę, jakby go spłacić, ku twemu zadowoleniu.
- Wasza Wysokość, nie mogę jej wybaczyć. Połaniec mój w darze za serce, jak to określiła ciotka Anny, ale ona poniżyła mnie i upokorzyła. Poniżyła mnie, bo byłem i jestem człowiekiem nie z rodu znamienitego, jak ona. I choć nie mogę jej wybaczyć, rozumiem jej postępowanie, boć młodą była i nadal jest i brak jej wiedzy o życiu, o jego wartościach.
Król słuchał w skupieniu, podparłwszy głowę ręką, ale gdy Michał skończył długo tej głowy nie unosił, zdawało się tak, jaby zasnął.
Wreszcie - powiedział.
- Mów dalej, lubię cię słuchać, bo i jest czego, a mądre słowa mówisz. Mogą ci nie jedni zazdrościć tej wiary w życie, tego zrozumienia dla innych i dbałość o nich więkaszą, niźli o siebie i swoje interesy. Powiesz słowem, a każę ją uwolnić, boć przecież powiedziałeś, że nie możesz jej wybaczyć tylko tego, co dla ciebie uczyniła.
- Wasza Wysokość, jak zwykle mnie zrozumiał. Nie mogę jej wybaczyc i być z nią, lecz mogę ją zrozumieć. Jednak chciałbym, by wiedziała, że to ja wstawiłem się za nią Najjaśniejszy Panie, i za me zasługi nie dobra żem wybrał, jeno jej wolność.
Król znów miał głowę podpartą i długo jej nie podnosił, a wreszcie podniósł ją i rzekł.
- Chcesz sam to zrobić i jechać z mym listem?
- Nie, Wasza Wysokość. Pojadę teraz do Połańca, by zobaczyć, jak zarządzają majątkiem i czy rad nie potrzebują. Ciągnie mnie tam, Wasza Wysokość, przed grobami stanąć tych, do których dworek w Połańcu należał i przed grobami wszystkich, którzy tam pomarli, lub zginęli.
- Tedy jedź, a ja każę Annę Piekutowicz przed sobą postawić, bym mógł sam osobiście jej to oznajmić, komu zawdzięcza wolność i opuszczenie twierdzy lubaczowskiej. Gdy usłyszy te słowa, wiele zrozumie, bo i wiele przeszła, a i lat jej przybyło i rozważań w odosobnieniu. Na pewno zrozumie o wiele więcej pułkowniku, niż gdyby siedziała nadal w baszcie karę odbywając, a wina jej, choć niebagatelna, będzie darowana z twojego i tylko twojego poręczenia. I to jej powiem osobiście.


Distribution XI

At last came waited day, in which prince elektor Fryderyk Willhelm after inclusion of treaties wawelsko - bydgoskich agreed to leave. On this to lead {news} joy future {came}, but it is necessary was to give back Prussia Princely and to give in fief Lębork and Of existences, but was this {then} joyful, that opposite powers diminished former {one was} considerably and wasted on power. satisfied King from result of negotiations and of such turn {turnover} of matter, drove conversations with nobles, regarding of further efforts for free Republic. Michała on his request sent to Połańca, jeno in conversation said.
- Your this {then} was idea, with prince elektorem to treat. You see, to nobles trudniej to give back earth the Earth {the ground}, than my throne. Yes {so} from conversations {talk} from them results.
Michał listened not breaking of arguments of king, and this pulled one's own with low {quiet} voice farther {still}.
- not they sit {are locked up} familiar throne, tedy about him {it} do not take care duly. What other you, my army, Czarnecki. In you I have support and glory God behind this {then}. And to you not gold owinged {shoulded}, because was it not necessary fortunately, that elektor przeszedł on our page {side}. But owinged {shoulded} you {these} not less, than it worth, because I know, that you would give back it {them} behind me and Republic. Mówże, what pulls you to Połańca.
Michał told to king about aunt and about Annie, and about all, what occurred in Połańcu. King listened in concentration, and when Michał finished, raised {picked up} cheer up and said.
- I see, that not only you know on wars to win, not only on wars you know jednoczyc oneself of people, whiches love you.
- Your Height did not notice, that one battle I lost {I played}.
- I noticed, but on this battle you did not have influence, but when solidly to her you would prepare oneself, ambition broke, this {then} and you would be able her to win.
- not, Your Height, because then I was of nobody, waif from steppes, jeno beauty me in life added and this {then} her I owe, that but short I was from Anną, I was then happy {lucky}, too very happy {lucky}.
- So that released her? - I have debt at you not little. I remember about this and I think, if to repay him, to your satisfaction.
- Your Height, I cannot her forgive. Połaniec my in gift for heart, how {as} this {then} qualified aunt Anny, but she humiliated me and humiliated. Humiliated me, because I was and I am man not from illustrious tribe, how {as} she. And but I cannot her forgive, I understand her conduct, boć young former {was} and still is and lack her of knowledge about life, about his values.
King listened in concentration, podparłwszy head with hand, but when Michał finished long this heads did not raise, trusted yes {so}, I would fall asleep.
At last - said.
- Speak {speeches} farther {still}, I like to listen you, because and is of what, and smart words you speak. Can you {these} not one to be jealous this faiths in life, this understandings for other and care about them więkaszą, than about oneself and one's own business. You will say with word, and I order to release her, boć after all you said, that not You can her forgive only this, what for made you.
- Your Height, as usual understood me. I cannot her wybaczyc and to be from her, but I can understand her. However I would want, so that knew, that this {then} I put oneself behind her Brightest Women {yous}, and too {for} my contributions not good {goods} that I chose, jeno her freedom.
King again had head supported and long her did not raise {picked up}, and at last raised {picked up} her and said.
- Michel oneself {oneself} this {then} to make and to go with my letter?
- not, Your Height. I will go now to Połańca, to see, how {as} administer with fortune and whether glad {advices} do not need. Pulls me there, Your Height, before graves to stand up these, to of which manor-house in Połańcu belonged {took part} and before graves all, whiches there pomarli, or were killed {got lost}.
- Tedy go, and I order Annę Piekutowicz before oneself {oneself} to put, so that I canned oneself {oneself} personally her this {then} to announce, to who owes freedom and abandonment of fortress lubaczowskiej. When will hear these words, many will understand, because and many past {passed}, and and of years her przybyło and of considerations in seclusion. On surely will understand about many more colonel, than if I sat {I was locked up} still in tower punishment {penalty} performing, and guilt {wine} her, but not trifling, will be gift from your and only your guarantees. And this {then} her I will say personally.

Kręte Drogi - fragment scenariusza filmowego - Winding Dear {expensive} - fragment of film - screenplay

Ciotka

Jak tyś to zrobił synku, żeś takich dwóch drabów pojmał?  

Staszek

Pan pułkownik.

Michał odwraca się. Patrzy groźnie. Staszek przestaje mówić.


Ciotka

Toś pułkownikiem już.

Łza spływa jej po policzku.

Ciotka

Wiedziałam, że będziesz kimś ważnym. Tłumaczyłam Annie. Mówiłam, czekaj za nim. To człowiek niezwykły, prawy i dla ciebie będzie dobry. Wierz mi, że jej tłumaczyłam, a później źle uczyniłam, że przepisałam jej wszystko. Chciałam, by ona klasztor wspomagała, a ta nic, jeno wesołe życie wybrała. Obiecałam i gdzie mój honor u siostry przełożonej.

Michał

Wszystko naprawimy.

Ciotka

Wiem, że przyjdzie do niej i to smutne, bardzo smutne, od Boga. A gdzie ci obwiesie?

Michał

Zamknąłem ich na dole.

Ciotka

W tej izbie z kratą?

Michał

Tak.

Ciotka

Widzisz. Za życia pomyślał mój. Stała ta izba zawsze pusta, ale teraz się przydała.

Michał

A gdzie Ignacy, stangret, jaśnie pani?

Ciotka

Nie mów tak do mnie, mów jak wcześniej. Ignacego zbili, gdy bronił mnie. Po kilku dniach zmarł. Ale to nie ci, których pojmałeś.

Michał

Chodźmy stąd. Do pałacyku, bo tutaj ponuro. 

Ciotka idzie za Michałem. Wchodzą po schodach.

Ciotka

Wywieźli prawie wszystko, cały dobytek. Nawet obrazy ze ścian.

Wchodzą do salonu. Ciotka siada. Michał ze Staszkiem sprzątają puste gąsiorki po trunku.


Michał

Nie trzeba się martwić, wszystko odzyskamy z Bożą pomocą. Staszek, wołaj kogoś ze służby i niechaj tu porządek zrobią i jadło naszykują. Wóz schowaj do wozowni, a konie do stajni i wody im podaj.  

Staszek

Dobrze, panie pułkowniku.

Staszek wychodzi.

Ciotka

Jak przyjemnie słyszeć, żeś pułkownikiem, synku. Ale opowiedz mi, za coś dostał tego pułkownika, jeno sumiennie i szczerze, a i ja ci coś szczerze wyjawię.

Michał siadła obok niej.

Michał

Moja opowieść krótka. Biłem się na Pomorzu ze Szwedami i tytuł ten dostałem od dwóch dowódców pospolitego ruszenia na wielkopolskich ziemiach. Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego. Rozgromiłem jeno kilku Szwedów i armatę im porwałem, mimo gradu kul.

Ciotka

Wielki to czyn. Wielki, bo godzien naśladowania. Mam i ja prośbę do ciebie, synku. Wuj na łożu śmierci powiedział, że ma ukryty majątek, pokoleniami w tej rodzinie zbierany. Jest tam dużo złota, lecz ja tego sięgać nie miałam potrzeby. Ukryłam to przed Anną i wiesz, że gdyby ona była dla mnie dobra, wszystko by dostała. Myślałam, że to będzie dla was na nowe życie. A tak, ona nic nie wie. Gdy zaczęła mnie poniżać, postanowiłam ukryć ten fakt i myślałam nawet, że zabiorę go do grobu. Lecz tobie synku wyjawię. Wiem, żeś prawym człowiekiem, i wiernym tym ziemiom. Ja już niezadługo pożyję, choć bardzo chciałabym widzieć szczęście twoje i sławę. Powiem ci i pokażę, gdzie wuj schował majątek. Jak żył zawsze powiadał. Sięgnij moja droga tylko w ciężkich chwilach po niego, gdyby takie nadeszły. Teraz takie chwile przyszły. Muszę spłacić słowo dane siostrom i ciebie poślę, abyś w moim imieniu jechał do Ruszczy i przekazał część majątku. Resztę tobie podaruję. Jam stara i mnie jeno spokój i strawa potrzebna. I modlitwa, także i ta od sióstr, za mnie.

Milknie ciotka. Wchodzi pokojówka.


Winding Dear {expensive} - fragment of film - screenplay
 

Stanislav
 

Man {you} colonel.
 

Michael turns round {turns round}. Looks imminently. Stanislav stops to speak.

Aunt

This with colonel already. 

Tear flows her after cheek.

Aunt

Knew, that you will be of somebody important. Explained Annie. Spoke, wait behind him {it}. This {then} uncommon man, right and for will be you good. Believe me, that her explained, and later badly did, that rewrote her all. Wanted, so that she cloister I helped, and this nothing, jeno good-humoured life chose. Promised and where my honour at sisters shifted {translated}.

Michael

All we will repair.

Aunt

I know, that will come to her and this {then} sad, very sad, from God. And where you {these} good-for-nothings?

Michael

I closed their {them} below.

Aunt

 In this from grate in the wall?

Michael

 Yes.

Aunt

You see. for lives thought my. Constant this room always empty, but now oneself was of use.

Michael

And where Ignacy, stangret, Her Ladyship?

Aunt
Do not talk to me, talk like before. Ignacy killed when he defended me. After a few days he died.

Michał

Let us go from here. To small palace, because here gloomily.

Aunt goes behind Plaited white breads. Enter after stairs.

Aunt

Took away almost {right} all, all belongings. Even insults {pictures} from walls.

Enter to salon. Aunt sits down. Michał from Stanislav clear empty mugs after liquor.

Michael

Not it is necessary to worry, all we will recover with God's help. Stanislav, call somebody from service and let here order make and food {ate} will prepare. Car hide to coach-house, and horses to stable and waters give to them.

Stanislav

Well, women {yous} colonel.

Stanislav goes out.

Aunt

How {as} pleasantly to hear, that with colonel, young son. But tell me, for something you got this colonel, only scrupulously and sincerely, and and I you {these} something sincerely will reveal.

Michał sat down close by her.

Michael

My tale short. I beat {I struck} on Pomerania with Swedes and title this I got from two commanders common of touching {of moving} on Great poland's earth the Earths {the grounds}. I did not make nothing extraordinary. Smashed several Swedes and gun I snatched to them, in spite of hail of spheres {balls}

Aunt

Great this {then} act. Great, because dignified imitations. I have and I request to you, young son. Uncle on bed of death said, that has hidden fortune, generations in this to family assembled. Is there much golds {golden}, but I this to reach not had needs. Hid this {then} before Anną and you know, that if she former {I was} for me good {goods}, all would get. Thought, that this {then} will be for you on new life. And yes {so}, she nothing knows. When I began to humiliate me, decided to hide this fact and thought even, that I will begin him to grave. But to you young son I will reveal. I know, that with right man, and faithful this to earth the Earths {the grounds}. I already soon will live some time, but very I would want to see good luck {happiness} your and fame. I will say you {these} and I will show, where uncle you hid fortune. How {as} of dear veins {lived} always said. Reach my way {} only in hard times after him {it}, if such one came. Now such moments future {one came}. I must repay word {to} given sisters and I will send you, so that in my name you would go to Ruszczy and you delivered part fortune. The rest I will present to you. Of caves old and me only calm and necessary food. And prayer, also and this from sisters, behind me.

Ceases talking aunt. Enters maid.